W ubiegłym tygodniu mogliście przeczytać kilka słów o pasji muzycznej ;-) Dzisiaj chciałabym Wam opowiedzieć, jak zaczęła się moja przygoda z malarstwem, która trwa i będzie na pewno trwać :-D

Czemu malarstwo? Ten, kto maluje, nie będzie oczekiwał żadnej odpowiedzi… Gdy biorę pędzel do ręki, kładę pierwszą warstwę, kolejną, mieszam farby, nadaję fakturę, bawię się barwami, czuję się spokojna, wolna… To, co mam w myślach, stopniowo powstaje na płótnie, stopniowo, bo czasami jedno źdźbło trawy maluję godzinami… Później drugie, trzecie… ale to nie jest męczące, to jest przyjemność…

Jak to się zaczęło? Przyznam się bez bicia, że po opuszczeniu gimnazjum zawiesiłam zabawę wszelkimi formy plastycznymi na cały rok. Nie tworzyłam dla siebie nic, bo miałam poczucie, że jestem miernym amatorem, a to, co robię nie jest warte marnowania czasu. Zapomniałam w ogóle o radości z tworzenia. To moja siostra namówiła mnie pod koniec wakacji po pierwszej klasie liceum na namalowanie obrazu na konkurs „Zapachy życia” w Rybniku – Boguszowicach, gdzie prace są przysyłane nie tylko z Polski. Był jednak mały problem…

Zamieszczam dla Was mój obraz, który można było oglądać na wystawie w sali kolumnowej w Domu Kultury w Rybniku – Boguszowicach.
(wyk. Monika Grądzka)

 

 

Nie miałam żadnych narzędzi, by to zrobić, a co gorsze – pomysłu i zapału… W głowie miałam tylko pytanie: „Od czego mam zacząć?”. Siostra przyszła mi z pomocą, „po cichu” kupiła mi pierwsze akrylowe farby, podobrazie i 3 pędzle. Wyposażona w Lemon Yellow, Ivory White, Deep Blue, Vermillion, Bumt Umber i Orange musiałam wziąć się w garść i nałożyć pierwszą plamę. Początek był trudny, bo jak to zrobić, żeby nie dać plamy?

 

Nie wiedziałam nic o farbach akrylowych. Pojawiły się różne pytania, którymi męczyłam siostrę mającą kilkuletnie doświadczenie w malarstwie olejnym. Jaką techniką malować? Czy impastami jak np. farbami olejnymi, czy może z wykorzystaniem laserunku? Czym czyścić pędzle? Jak długo schną farby? Czym wyczyścić ubrania (i nie tylko, bo jak maluję to oprócz pędzla, okazało się, że inne części ciała też są kolorowe :-) ) i wiele innych pytań, które teraz wydają się być banalne. Na początku zastanawiałam się nawet, jak trzymać pędzel i jak nakładać farbę. Bałam się, że nawet to zrobię źle. Zaczęłam szkicować ołówkiem, później żółtą farbą nakładać pomysły, ale ciągle czułam, że coś jest nie tak. Siostra powiedziała mi, że mam próbować, po prostu zacząć malować… Do konkursu zostały dwa tygodnie i były to dwa tygodnie, które spędziłam z pędzlem w ręku… Codziennie po kilka, a nawet kilkanaście godzin… Po dwóch tygodniach obraz był skończony, plecy bolały niemiłosiernie, ale przynajmniej nie na marne, bo w październiku dowiedziałam się, że zajęłam pierwsze miejsce… Do dzisiaj nie wierzę w to, jakim cudem mój pierwszy obraz w tej technice mógł w ogóle coś zająć…

Ale jak to się ma do oszczędzania? A ma się ;-) Okazuje się, że aby zacząć spełniać się w mojej dziedzinie, potrzebny jest pierwszy krok, a nie mnóstwo pieniędzy. W moim przypadku pierwszy obraz powstał z 6 kolorów, co według mnie było wystarczające, a nawet luksusowe, ponieważ do namalowania obrazu nie potrzebna jest gotowa gama, a kolory podstawowe + biel, z których to my powinniśmy utworzyć barwy, zapachy życia. Nie miałam sztalug, stojaka, palety, różnej grubości pędzli… Jednak z czasem starałam się coś odłożyć, żeby swój „warsztat” wyposażyć w „ekskluzywne” dla mnie dodatki, np. opakowanie 25 ml złotej farby za ok. 8 zł ( pamiętam swoją radość przy zakupie :-) ) Jestem amatorką, ale szczęśliwą amatorką. Do dzisiaj nie używam palety malarskiej, a szklaną podstawkę pod szklankę. Paleta z prawdziwego zdarzenia wisi na ścianie i zbiera podpisy :-) . Mam i droższe i tańsze farby oraz więcej pędzelków ;-) Jednak nie czuję presji, by kupować ciągle gadżety, mój skromny „warsztat” jest dla mnie idealny…

Czemu polecam farby akrylowe? Farby akrylowe mają całą gamę zalet. Nie są toksyczne, nie wymagają rozpuszczalników (są zmywalne wodą), można je wykorzystać do tworzenia faktur, jak i malować impastami np. przy użyciu szpachelki tak, jak np. farbami olejnymi albo bawić się nimi jak akwarelą i nakładać transparentne powłoki. Są one odporne na światło, trwałe, nie pękają na podobraziu, nie zmieniają koloru i, co ważne, dobrze kryją. Można malować, stosując matowe lub farby z połyskiem, używać mediów, by wydłużyć schnięcie( farby te szybko schną), zagęścić je. Farbami akrylowymi można zdziałać cuda i przy tym, malując amatorsko, tak jak ja, nie ponosić ogromnych kosztów. Malarstwo akrylowe jest dla każdego, wystarczy na początku tylko odrobina chęci i niewielki budżet.